Chlebek - amebek

   Zamysł miałam ambitny, ale powstał i tak świetny chlebek absolutnie do powtórzenia przy sprzyjających okolicznościach.
Uwaga chleb powstaje przez dwa dni
Składniki na dwa małe chlebki:
1 dzień - 
Zaczyn:
1/2 szklanki letniej wody
140 g mąki pszennej (typ 650)
12 g otrąb pszennych
3 g świeżych drożdży
Wszystkie składniki zaczynu energicznie wymieszać w litrowym słoiku ,przykryć spodeczkiem i odstawić na 2 godz (u mnie koło kaloryfera). Potem wstawić do lodówki na 12-16 godzin.Słoik wyjąć na 2 godziny przed połączeniem z ciastem chlebowym.
2 dzień-
Ciasto chlebowe
1/2 szklanki letniej wody
8 g świeżych drożdży
300 g maki pszennej (typ 650) 
20 g otrąb pszennych wymieszanych z żytnimi
1 łyżeczka cukru trzcinowego
1 łyżeczka soli
szczypta zmielonego kminku (dla smakoszy )

Prawy profil Yody
   Wodę wymieszać z drożdżami, dodać zaczyn ze słoika, wsypać mąkę , otręby i cukier. Wyrabiać ciasto starannie (używałam robota kuchennego ), wsypać sól i kminek i teraz już ręcznie uformować kulę i odstawić na 20-25 min (ciasto wstawiłam do miski i przykryłam ściereczką). Potem podzieliłam je na dwie części wg w/w przepisu 
ale ciasto " rozpełzło" mi się po blacie, więc " przerobiłam" je ponownie i uformowałam po prostu kule, które włożyłam do dwóch misek -dla powstrzymania amebowych zapędów- Wyrastały w nich ok 90 min.
  Na pierwszy od dołu poziom wstawiłam kratkę do pieczenia, a na nią blachę (spodem do góry) i  nagrzałam piekarnik do 230 st. C. Na taką gorąca blachę wytrzęsłam z misek dwa uformowane chlebki *. Psiknęłam je dla otuchy wodą ze spryskiwacza  (i trochę po ściankach piekarnika również). Po 10 minutach pieczenia zmniejszyłam temperaturę do 220 st. C, a po następnych 10 min.do 200 st. C. Łączny czas pieczenia to ok. 35 minut. Chleb wyjęłam gdy ładnie się zrumienił, a przy stukaniu w jego spód wydawał głuchy odgłos.

Uwagi nazajutrz: chleb nadal jest smaczny, wyrazisty, miękki.


--------------------
* które przeobraziły się ( wg mnie )..... w Yodę z Gwiezdnych Wojen z klapniętym uszkiem. Andrzejki czas zacząć.

Etykiety: