Jaka smaczna katastrofa, czyli Synu... eklerów z tego nie będzie....

Nie, to nie są oscypki , na które przysiadła sienkiewiczowska Jagienka... to jest moje pierwsze podejście do eklerów, BĘDĘ JE PIEKŁA AŻ DO SKUTKU, CZYLI AZ POWSTANĄ I NABIORĄ KSZTAŁTÓW ! Wyglądają smętnie, ale w smaku są o dziwo znakomite :o) Wyszło ich tylko 5 sztuk, więc szału i tak nie ma....Skorzystałam z przepisu z książki pani Ewy Wachowicz " Słodki świat" str. 170.
Składniki:
25 g masła (1 łyżka)
75 g mąki ( dałam tortową typ 400)
15 g mąki ziemniaczanej
2 całe jajka
szczypta soli
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

       Masło podgrzać z wodą aż się rozpuści, dodać sól. Wymieszać ze sobą mąki i wsypać je na raz do masła, szybko wymieszać i zestawić z ognia. Lekko wystudzić to ciasto (ma być letnie ) i dodać po jednym jajku. Energicznie mieszać albo użyć miksera. Wmieszać proszek do pieczenia. Ciasto ma być gęste (moje było chyba zbyt rzadkie :o). Nałożyć je do woreczka foliowego, odciąć jeden z rogów i wycisnąć podłużne ciastka. Piec w mocno nagrzanym piekarniku ( 200 st. C) ok. 15 minut.
Przepis podaje, bo może Wy będziecie mieli więcej szczęścia i umiejętności ?!?





P.S.
Udana poprawka i spektakularny skutek tutaj

Etykiety: , ,